Olga Sipowicz – Nie jestem biała i nie jestem czarna

Olga Sipowicz – Nie jestem biała i nie jestem czarna

Nie jestem biała i nie jestem czarna
Zgubiłam język i chęć do działania
Przeszłości nie ma bo już się przeżyło
Jestem szara jestem córką kamienia

Słońce nagrzewa moje nagie ciało
Leże cicho w totalnym bezruchu
Donikąd nie zmierzam nie zmierzam leżę
Leżę zawsze twarzą do nieba

Nie jestem biała i nie jestem czarna
Zgubiłam język i chęć do działania
Przeszłości nie ma bo już się przeżyło
Jestem szara jestem córką kamienia

To sztuka leżeć nic nie robić
Nie jeść i nie pić jak w lecie zająca
Być tak blisko ziemi tak blisko nieba
Jak nie ma początku to i nie ma końca
Jak nie ma początku to i nie ma końca

Nie jestem biała i nie jestem czarna
Woda obmywa moje nagie ciało
Jestem szara jestem córką jestem córką kamienia
To co istnieje jest tutaj i teraz

Nie jestem biała i nie jestem czarna
Zgubiłam język i chęć do działania
Przeszłości nie ma bo już się przeżyła
Jestem szara jestem córką kamienia

*

KORA – z domu Ostrowska, primo voto Jackowska (ur. 8 czerwca 1951 w Krakowie) – polska wokalistka rockowa i autorka tekstów, Od 1980 była jednym z najważniejszych i najpopularniejszych przedstawicieli tego gatunku w historii polskiej muzyki.

Anna L. Zięba *** [ja jestem rzeką]

Anna L. Zięba

***
ja jestem rzeką
a ty zaporą
gdy staniesz mi na drodze
zamieniam się
w sztuczne jezioro

*
Anna L. Zięba, ur. 1960 w Krakowie, od 1986 mieszka na stałe w Holandii. Pisze, maluje i śpiewa. Członkini Stowarzyszenia Autorów Polskich Warszawa Oddział II. Publikuje w prasie polskiej i zagranicznej, oraz w licznych antologiach. Autorka książki poetyckiej ” Efekt Motyla czyli małe sprawy o dużym znaczeniu”.

Fot. Robert Widera

Agnieszka Będkowska-Kopczyk – TRYPTYK z przypisem

Agnieszka Będkowska-Kopczyk

TRYPTYK z przypisem

I

przepis, jak przygotować męża na randkę

zadbaj, aby miał dwie takie same
całe, bez dziur, skarpetki
i czyste bokserki, najlepiej ciemne
aby odtłuścił sobie włosy
wyczyścił zęby
żeby nie przynosił ci wstydu
skrop go najlepszymi perfumami
możesz zbyt mocno
żeby jej mąż też czuł niepewność
zadbaj, żeby miał co parę prezerwatyw
bo po co generować koszty wychowania
kolejnych frustratów
daj mu kartę płatniczą bez pokrycia
żeby ona musiała zapłacić za hotel
i kredyt zaufania, że to będzie znów
ten ostatni raz
a sama zamów sobie na ten czas
najdroższy z masaży
erotycznych.

II

przepis na uwiedzenie wrażliwego mężczyzny

gdy już zarzucisz haczyk
i coś zaiskrzy
zacznij mu opowiadać o swoich problemach
lękach, frustracjach
wzbudź jego współczucie i czułość zarazem
potem przepleć trójznacznymi złotymi myślami
które rozpalą jego wyobraźnię
następnie wyłkaj mu o poronieniach
nieczułym mężu, matce schizofreniczce
lub czymkolwiek innym
byle ściskało za jego miękkie serce
a wtedy twoje łzy
będą dla niego bardziej słone
niż łzy jego żony
los twoich dzieci
bardziej przejmujący
niż los jego własnych.

III

przepis dla żon literaturoznawców

zakochani bywają patetyczni
ale tego nie widzą
bo miłość jest ślepa (1)
i nie czują obciachu frazy
„twój, twój na zawsze”
dlatego nie czytajcie
listów miłosnych mężów do kochanek
bo możecie się rozczarować
ich stylem
chyba że wmówicie sobie
że to fragment jakiejś słabej powieści
którą wasz mąż omawia na zajęciach
ze studentami.

_______

1 (…) badania sugerują, że miłość może naprawdę być ślepa. Eksperci na uniwersytecie londyńskim odkryli, że zakochanie się może wpłynąć na główne ośrodki w mózgu. Profesor Gareth Leng z uniwersytetu w Edynburgu nie wyklucza, że w przyszłości uda się zastosować terapię (http://hotnews.pl/artnauka-66.html).

*
Agnieszka Będkowska-Kopczyk (ur.1972) – slawistka, językoznawczyni, tłumaczka i poetka.

Krystyna Dąbrowska – Głosy

Chmurzy się w niebiesiech, mówił, marszcząc czoło,
zadzierając głowę. Kolega z biolchemu.
Jedno krótkie zdanie holuje przez czas
jego twarz i imię.

Woda po kąpieli. Przezrobrudna!
– woła dziecko. I zapomina.
A gdy wanna dawno wessie tamtą chwilę,
słowo nagle wróci.

Tak jak ty słyszysz znów po latach
starą (dla ciebie, wtedy) nauczycielkę geografii:
w wyniku ruchów tektonicznych, proszę państwa,
nastąpiło wypindrzenie Apallachów.

I widzisz ją, maleńką, przed czarną tablicą.
Cień dziecka rozchlapuje przezrobrudną wodę.
Jest coraz ciemniej. Chmurzy się w niebiesiech
nad wypindrzonymi masywami gór.

*
Krystyna Dąbrowska – ur. w 1979 r. Poetka, eseistka, tłumaczka. Z wykształcenia graficzka po warszawskiej ASP. Autorka tomików wierszy Biuro podróży (2006), Białe krzesła (2012), Czas i przesłona (2014). Laureatka Nagrody Kościelskich (2013) i Nagrody im. Wisławy Szymborskiej (2013). Szkice krytyczne publikuje w „Literaturze na Świecie”, „Nowych Książkach”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Kulturze Liberalnej”. Przekładała m.in. wiersze W. C. Williamsa, W. B. Yeatsa, Thomasa Hardy’ego, Thoma Gunna, Ruth Padel, Charlesa Simica, wczesne satyry Jonathana Swifta (Bitwa książek; Opowieść balii, WUW 2013) i traktat Adina Steinsaltza Róża o trzynastu płatkach (ŻIH 2014). Jej wiersze były tłumaczone na angielski, niemiecki, hiszpański, włoski, rosyjski, szwedzki, grecki, bułgarski i chiński. Mieszka w Warszawie.

Joanna Fligiel – Rytuał

Powiesił się dwudziestego szóstego marca,
z niedzieli na poniedziałek. Zawsze chciałam
to napisać. Można przypuszczać, że nigdy
nie lubił poniedziałków, jak większość
zaharowanych Polaków.

Nic bardziej mylnego, jeśli już nie lubił
jakiegoś dnia tygodnia była to niedziela.
Długa, nudna, niedziela z osobami,
z których nigdy nie był zadowolony,

a nie daj Boże jeszcze zjechało się nas więcej,
dalszych, liczniejszych, powiązanych genetycznie,
niczym karaczany wschodnie, chaotycznie rozłażących się,
zaglądających we wszystkie kąty, i trzeba było (już na trzeźwo)
po ich wizycie otwierać te wszystkie
szafki, szafeczki, szuflady, szufladeczki,
pudełka, wersalki, barki i skrzynie. Liczyć
przekładać, układać te wszystkie
płyty (winylowe), kasety magnetofonowe,
te kable, kabelki, śruby, kombinerki, banknoty
i drobniaki, skarpetki z eReFeNu, sztućce,
sygnety, spinki do mankietów,
a na końcu dopiero krawaty.

W PeeReLu naprawdę byliśmy bogaci,
choć przeważnie zasmarkani i niewyspani,
przynajmniej nasza trójka, nie licząc oczywiście taty,
któremu zawsze czegoś brakowało.

[fragment cyklu „wszystko o moim ojcu”, http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=398]

*
fot. Andrzej Walkusz, październik 2010.

Joanna Fligiel (ur. 6.8.1968) – założycielka i redaktorka Babińca Literackiego. Redaktorka Śląskiej Strefy Gender. Prawnuczka więźniarki Ravensbruck i Auschwitz. Urodzona w Katowicach, wychowana w sanatorium w Bystrej k. Bielska i w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, mieszka trochę w Bielsku – Białej, trochę w Neuss i trochę Bengel w Niemczech. Nadal odwiedza Jurę. W nieustannej podróży. Przez większość dotychczasowego życia uprawiała piękny zawód księgarki. Jako dziecko była ofiarą przemocy i ten temat początkowo dominował w jej twórczości. Oficjalnie autorka dwóch tomików wierszy, ale napisała ich więcej. Czuje się poetką. Babcia, mama, żona. I feministka.

Ludmiła Marjańska – Pętla

A więc już do nich należę,
do tych starych kobiet
pochylonych nad cudzym życiem jak nad zlewem,
w którym szklanki po winie i szklanki po mleku
czekają, żeby zmyć z nich lepkość, brud, konieczność.
Nasze starania mają nadać sens
martwym minutom i żółwim godzinom,
latom pędzącym jak stado ogierów.
Ucieczka starych kobiet w mroczny chłód kościoła,
gdzie obowiązkiem jest bezruch, milczenie,
i poruszanie wargami w modlitwie,
która ma zbawić od świata, od dzieci,
od sznurów przywiązania zaciśniętych mocno
na kruchej szyi.

*
Ludmiła Marjańska – poetka, pisarka, tłumaczka. Ur. 1923 w Częstochowie, zm. 2005 w Warszawie. Absolwentka anglistyki na UW. Wydała kilkanaście tomów wierszy, m.in. „Chmurne okna” (1958), „Rzeki” (1969), „W koronie drzew” (1979), „Blizna” (1986), „Prześwit” (1994), „Żywica” (2001), „Córka bednarza” (2002), „Otwieram sen” (2004) . Napisała również kilka powieści: „Pierwsze śniegi, pierwsze wiosny”, „Życie na własność”, „To ja, Agata”. Przez wiele lat współpracowała z Programem III Polskiego Radia, redagując audycje poetyckie.

Marta Półtorak – POEZJO TY

niechaj obrazy świadczą o nas
wersy, rymy są passé
przyozdabiają białe bluzki
starszych pań, których skromne
lustra okłamią do snu na jawie
pióra w dłoń i z grzbietów
pióra zrzucają
wiosna im do głów
szaleńczy szept snuje
jak dym z papierosów
mistrzów słowa
odurzają się
zapachem narcyzów
skazańcom dla spokoju
od strachu
niczym plaster miodu słodki
przeciwbólowy
rymowany
poezjo ty
szukaj korzeni skoro jesteś wieczna

*
Marta Półtorak – dziennikarka, poetka, historyk. Jej teksty ukazywały się na łamach: Fragile, LOUNGE Magazine, Frazy, Dziennika Polskiego, Kwartalnika SPP za Granicą „Ekspresje”, KRAKÓW, Lamelli, ARCANA oraz SYNEKDOCHA, SFERA 3 oraz w krakowskich almanachach poetyckich w latach 2008 -2015. W 2009 ukazał się jej debiutancki arkusz poetycki „Globalne Zadymy, w 2010 roku tomik „Transmisje NA ŻYWO”, w 2012 „Księżycowe Łąki”, a w 2015 „Sztuka Sprzedaży”. Należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Ewa Sonnenberg – Schizofrenia&company (fragment)

Nie znam się na poezji,
właściwie nie znoszę poezji, jest taka sztuczna, taka ufryzowana,
taka, że co to nie ona, ale bywają wiesze, które wiedzą czego chcą.
Nikomu nie wchodzą w dupę. Daleko im do wazeliny.
Od początku do końca są buntem.
Podoba mi się taki sposób pisania. Bunt to podstawa.
Trzeba wymierzać policzek rzeczywistości i realiom.
Bez tego jest się jak nadmuchana lalka lub kukła.
Nawet banał jest przyswajalny. Połyskliwe cacka
niczym cukiereczki. Banał jest jak kiczowaty obrazek
z zachodem słońca. Niekiedy potrzebujemy
takiego banału, pomaga w noszeniu codziennego ciężaru.
Istnienie nie jest taką łatwą rzeczą
jakby się wydawało. Chciałabym zrobić sobie tatuaż i
zacytować zdanie z wiersza. Znam taką jedną panienkę.
Ma napisane na ramieniu: dajesz mi skrzydła do latania.
Wiersze są takimi skrzydłami, które wypożycza się ludziom
by odlatywali do innej krainy.

*
wiersz jest fragmentem całości pod tytułem „Schizofrenia&company”

*
Ewa Sonnenberg – poetka, nazywana słowiańską Safoną, Giocondą północy, cybernetyczną damą, autorka kilkunastu książek poetyckich, jej wiersze tłumaczone były na szesnaście języków.

Natalia Stankiewicz – Tryptyk

***

mój tatuś-poeta
ma swą prywatną mitologię
mój tata
wierzy rudym potworom
to wielki trud
tworzyć mity
nazywać je
i kazać w nie wierzyć
swoim dzieciom
mój tata wie o tym dobrze

***

mój tatuś-poeta
ma swoje krótkotrwałe pragnienia
mój tata bywa w Varietés
wiem że kocha wszystkie swoje dzieci
i wiem że wielbi piękne ciała kobiet
może kiedyś będziemy świętą rodziną

***

mój tatuś-poeta
pragnie szczęścia
mojemu tacie
niewiele do szczęścia trzeba
jego kobiety zwykle mnie nie lubiły
albo były rude
teraz mój tata
pragnie szczęścia dla mnie
i modli się za wszystkich mężczyzn
którzy mi go dać nie potrafią

*
Natalia Stankiewicz – ur. 1978, poetka, fotograf, podróżnik, promotor sztuki. Wiersze publikowała w pismach: Kursywa, FaArt, Śląsk oraz w Poczcie poetyckiej Radia Katowice. W duecie poetyckim z Wojciechem Brzoską zrealizowała film offowy „Scrafitto”, oparty na ‚migowym’ języku więziennym (załącznik DVD do pisma Kursywa). Jest współautorką książki Liternet.pl nt. zjawiska literatury w sieci (wyd. ha!art, pod red. Piotra Mareckiego, Kraków 2003). Laureatka konkursów poetyckich, m.in. Tyskiej Zimy Poetyckiej, krakowskiego Klubu pod Jaszczurami i Fabrica Librorum. Wiersze tłumaczone na język angielski i niemiecki, na ich podstawie odbyły się warsztaty translatorskie „Mężczyzna tłumaczy kobietę. O poetyce hip-hopu” (Kraków, UJ).

Natasza Goerke – Ostateczna porażka

Podlała kwiaty, a potem podlewając siebie, wypiła herbatę.
Umierała, ale o tym nie wiedział nawet stół. Stół stał jak zwykle, pod ścianą, od pokoleń drewniany i kornikami przeżarty bardziej niż Marian. Odporny na zmiany temperatur, stał niewzruszenie.
– Marianie – westchnęła. – Marianie. – Ale Marian nie słyszał. Marian znajdował się nie tylko dalej niż stół, ale i od stołu był głuchszy.
Mimo to jednak czekała. W swej panieńskiej czystości przekonana była, że Marian usłyszy jej myśli, poderwie się od swego biurka i przybiegłszy, padnie jej wreszcie do kolan i wyszlocha: – Paulino, od czterdziestu siedmiu lat cię kocham, zostań moją żoną. – A wtedy ona, wiedząc, że i tak umiera, spojrzy na niego z miłością i szepnie: – Nie, najmilszy, zbyt cię kocham, by uczynić cię wdowcem.
Marian wszakże nie przychodził.
Pozbywając się ostatniego ze złudzeń, Paulina po raz ostatni pokonała więc dumę i wykręciwszy numer telefonu Mariana, szepnęła: – Ożeń się ze mną, kochany.

[Ze zbioru: „Pożegnanie plazmy”, Czarne 1999, s.68.]
*
Natasza Goerke – (ur. 13 marca 1960 w Poznaniu) – polska prozaiczka, eseistka i felietonistka; autorka krótkich groteskowo-surrealistycznych, podszytych ironią i zabarwionych czarnym humorem opowiadań. W połowie lat 80. wyjechała z kraju i mieszkała najpierw w Danii, a następnie w Niemczech. Obecnie mieszka w Niemczech i Nepalu. Opublikowała: Fractale (1994), Księga pasztetów (1997), Pożegnania plazmy (1999), 47 na odlew (2002). Nominowana do Nagrody Literackiej Nike w 2003 roku.