Bahar Tavakoli – Równanie

Bahar Tavakoli – Równanie

Powinniśmy w równym stopniu
kłamać sobie nawzajem
w równej mierze
oszukiwać się nawzajem
i w równej skali
zarzucać sobie głupotę
nie psuj tego równania proszę nie
pozwól silnej miłości między nami
iść
koślawo

Przeł. Oliwia Betcher

* * *
Bahar Takovali – poetka irańska, ukończyła studia na kierunkach zarządzanie i marketing. Jest aktywistką w środowisku poetyckim swojego kraju.

Lenka Daňhelová – *** [Była moją babcią]

Lenka Daňhelová – ***

Była moją babcią
Tak jak ona nie obejmował mnie nikt
Aż do utraty tchu
Oczywiście teraz też już to wiem
Dużo piła
I biła moją mamę
I nie było w domu nikogo do obejmowania
Lecz mnie wtedy nie przeszkadzały jej obwisłe włosy
I jej nieobecny wzrok, na wpół szalony,
jaki mają zwierzęta zaszczute na śmierć
Nawet nie czułam jak cuchnie jej z ust,
naprawdę nie,
kiedy ze mną tańczyła
w rytm starych walczyków z chrypiącego gramofonu
i mówiła mi :
„Jesteś prawdziwą damą.”

2002 r

Przełożył Franciszek Nastulczyk

*
Lenka Kuhar Daňhelová (ur. 1973 w Krmowie) – poetka, prozaiczka, plastyczka, tłumaczka z języka polskiego, słowińskiego, włoskiego i francuskiego. Wieloletnia, zasłużona redaktorka kwartalnika Pobocza odpowiedzialna za dział literatury czeskiej.

Franciszek Nastulczyk, urodził się 22.08.1957 r. w Bystrzycy nad Olzą (Republika Czeska). Absolwent UJ w Krakowie. Mieszka w Bielsku-Białej, pracuje jako nauczyciel. Poeta, tłumacz poezji czeskiej i słowackiej. Członek zespołu redakcyjnego kwartalnika literacko-artystycznego „Pobocza”.

Patience Agbabi – Niezałatwione sprawy

Patience Agbabi – Niezałatwione sprawy

Co całkiem wygodne, tchórzostwo i przebaczenie wyglądają identycznie
z pewnej odległości. Czas kradnie nerwy.
Jonathan Nolan, Memento Mori

Tej nocy padało tak ciężko
wręcz biblijnie. Tamiza zatopiła promenadę,
wyrzucając niskie formy życia.
To tydzień, odkąd pobili moją żonę,
wsadzili pięć dziur w moją córkę. Wiem, kim oni są.
Wiem dlaczego. Jestem na odległość trzech strzałów zaparkowanego samochodu
na zacienionym parkingu. Moja żona krzyczy,
Zemsta przyciąga muchy słodyczą.
Nawet posiniaczona wygląda dobrze. Ona kłamie
na łóżku, obok mnie. Kochanie, wszystko dobrze.
Tej nocy złapałem ją, ręce splecione, klęczała
na miejscu zbrodni.
Nie zabrałem ze sobą tej żony do Gravesend.
Co mnie powstrzymuje, tchórzostwo?
Żaden z nich, nawet Joe, nie ma prawa żyć.
Jak mogę wybaczyć?

Jak mogę nie wybaczyć
żadnemu z nich? Nawet Joe ma prawo żyć.
Co mnie powtrzymuje, tchórzostwo?
Nie zabrałem ze sobą do Gravesend tej żony
z miejsca zbrodni.
Tej nocy ją złapałem, zaciśnięto dłonie, klękając
na łóżku obok mnie. Kochanie, wszystko dobrze.
Nawet posiniaczona wygląda dobrze. Ona kłamie.
Zemsta słodyczą przyciąga muchy
w zacienionym parkingu. Moja żona krzyczy.
Wiem dlaczego. Jestem na trzy strzały od zaparkowanego samochodu.
podarowano pięć dziur mojej córce. Wiem, kim oni są.
To tydzień, odkąd pobili moją żonę,
wyrzucając tak dużo niskich form życia,
to było wręcz biblijne. Tamiza zatopiła promenadę
Tej nocy padało tak ciężko.

Przeł. Oliwia Betcher

*
Patience Agbabi – brytyjska performerka spoken wordowa, niestrudzona ambasadorka tego typu aktywności, autorka trzech zbiorów wierszy.

Carol Ann Duffy – Czerwony kapturek

Carol Ann Duffy – Czerwony kapturek

Pod koniec dzieciństwa domy zaczęły ustępować
boiskom, fabrykom, ogródkom działkowym
utrzymywanym, jak kochanki, przez klęczących żonatych mężczyzn,
cichej linii kolejowej, przyczepie pustelnika,
aż w końcu dotarłam na skraj lasu.
Tam po raz pierwszy zobaczyłam wilka.

Stał na polanie i głośno czytał swoje wersy
w jego wilczym spojrzeniu, miękka oprawa w jego łapach,
czerwone wino plamiące brodatą szczękę. Jakie miał wielkie
uszy! Jakie wielkie oczy! Jakie zęby!
W międzyczasie upewniłam się, że mnie zauważył,
słodką szesnastkę, którą nigdy nie byłam, kochanie, przybłędę, i kupił mi drinka,

mojego pierwszego. Możesz zapytać dlaczego. Dlatego. Poezja.
Wiedziałem, że wilk zaprowadzi mnie głęboko
w las, z dala od domu, w ciemne, splątane cierniste miejsce
oświetlone oczami sów. Czołgałem się jego śladami,
podkolanówki rozrywały się na strzępy, strzępy czerwieni z mojego blezera
chwytały gałązki i gałęzie, wskazówki morderstwa. Zgubiłam buty

ale dotarłam do jaskini wilków, radzę uważać. Lekcja jedna tego wieczoru,
oddech wilka w moim uchu był wierszem miłosnym.
Przylgnęłam do świtu do jego miażdżącego futra,
co za mała dziewczynka nie kocha wilka?
Potem ześlizgnęłam się z jego ciężkich, zmierzwionych łap
i wyruszyłam w poszukiwaniu ptaka – białego gołębia –

który poleciał prosto z moich rąk do otwartych ust.
Jeden kęs, śmierć. Jak miło, śniadanie w łóżku, powiedział,
liżąc kości. Gdy tylko spał, podkradłam się do tyłu
do legowiska, gdzie cała ściana była szkarłatna, złota, rozpalona książkami.
Słowa, słowa naprawdę żyły na języku, w głowie,
ciepły, bicie, szalone, uskrzydlone; muzyka i krew.

Byłam wtedy młoda i potrzebowałam dziesięciu lat
w lesie, aby wypowiedzieć wreszcie, że grzyb
zatka usta zakopanym zwłokom, ptaki
to wypowiedziana myśl o drzewach, o szarzejącym wilku
wydzierającym tę samą starą piosenkę do księżyca, rok po roku,
sezon po sezonie, ten sam rytm, z tego samego powodu. Sięgnęłam siekierą

wierzby, aby zobaczyć, jak płakała. Użyłam siekiery do łososia,
aby zobaczyć, czy uskoczy. Wzięłam siekierę do wilka
kiedy spał, jedno cięcie, od moszny aż do gardła, by zobaczyć
lśniącą, dziewiczą białą kość mojej babci.
Wypełniłam jego stary brzuch kamieniami. Zszyłam.
Z lasu przychodzę z kwiatami, śpiewając, zupełnie sama.

Przełożyła: Oliwia Betcher – trenerka umiejętności językowych w zakresie komunikacji w j.angielskim

*

Carol Ann Duffy (ur. 23 grudnia 1955 r. w Glasgow) – jedna z najistotniejszych brytyjskich poetek brytyjskich współczesności. 1 maja 2009 roku przyznano jej tytuł nadwornego poety brytyjskiego monarchy.